Poczekaj chwilę.
Nie scrolluj dalej.
Po prostu zostań tu przez moment.
Chcę z Tobą pogadać, ale bez motywacyjnych haseł. Bez „ogarnij się”. Bez presji, że musisz coś z tym zrobić – najlepiej teraz, natychmiast.
Bo właśnie o tym jest ten tekst.
O dziwnej alergii świata.
Świat ma jedną bardzo charakterystyczną cechę.
Reaguje… alergicznie.
Na Twoje:
– muszę,
– teraz i natychmiast,
– już wystarczy, ile można.
Im więcej tego w Tobie, tym częściej masz wrażenie, że życie staje okoniem.
Jakby ktoś po drugiej stronie mówił:
„Nie. Właśnie nie.”
I stoisz.
Mimo wysiłku.
Mimo pracy.
Mimo dobrych intencji.
Stoisz w miejscu i nie rozumiesz, dlaczego.
„Ale ja tylko chcę iść do przodu…”
Wiem.
Ty nie chcesz niczego złego.
Chcesz:
– zmiany,
– miłości,
– spokoju,
– bezpieczeństwa,
– sensu,
– wreszcie poczuć, że coś się układa.
I w którymś momencie to zwykłe „chcę” zamienia się w „muszę”.
Bo czas.
Bo presja.
Bo lęk.
Bo porównania.
Bo zmęczenie.
I wtedy zaczynasz naciskać.
Na siebie.
Na ludzi.
Na życie.
Prawo, o którym mało się mówi:
Istnieje pewne prawo wszechświata.
Nie jest mistyczne.
Jest bardzo proste.
KAŻDA SIŁA SPOTYKA SIĘ Z PRZECIWWAGĄ.
Jeśli pchasz – coś pcha z drugiej strony.
Jeśli naciskasz – coś się blokuje.
Jeśli próbujesz wymusić – pojawia się opór.
Nie dlatego, że świat Cię karze.
Nie dlatego, że robisz coś źle.
Tylko dlatego, że tak działa energia.
Nacisk nie przyspiesza. Nacisk zatrzymuje.
To jest jeden z największych paradoksów życia.
Im bardziej chcesz szybciej, tym dłużej to trwa.
Im bardziej próbujesz kontrolować, tym mniej masz wpływu.
Im bardziej trzymasz, tym bardziej coś Ci się wyślizguje.
To tak, jakbyś chciała złapać wodę w zaciśniętej dłoni.
Im mocniej ściskasz, tym mniej jej zostaje.
Świat nie słucha Twoich argumentów:
Świat nie interesuje się tym, że:
– „już za długo”
– „inni już mają”
– „to logiczne, że teraz”
Świat reaguje na stan, w jakim jesteś.
A stan „muszę” to:
– napięcie,
– strach,
– poczucie braku,
– wewnętrzny pośpiech.
To nie jest przestrzeń, w której rzeczy mogą swobodnie przyjść.
I wtedy pojawia się opór.
Opór w relacjach.
Opór w pracy.
Opór w pieniądzach.
Opór w zdrowiu.
Cokolwiek pchasz – staje się cięższe.
I często interpretujemy to źle.
Myślimy: „Widocznie muszę jeszcze bardziej się postarać.”
A to dokładnie pogarsza sytuację.
Opór to nie wróg. To sygnał.
Opór nie mówi: „nie dostaniesz tego”.
Opór mówi: „tędy nie”.
Albo:
– „nie w tym tempie”
– „nie z tego miejsca”
– „nie w ten sposób”
I tu dochodzimy do czegoś bardzo ważnego.
Bypass. Obejście.
Jeśli chcesz iść do przodu, nie zawsze trzeba pchać.
Czasem trzeba:
– zwolnić,
– odpuścić nacisk,
– zmienić kąt patrzenia,
– zrobić krok w bok.
To jest bypass.
Obejście oporu.
Nie walka.
Nie forsowanie.
Tylko wyjście z miejsca, w którym świat musi się bronić.
Historia mojej pierwszej klientki Agnieszki (imię zmienione z wiadomych względów):
Opowiem Ci historię, która wraca do mnie do dziś, a było to 15 lat temu.
Moja pierwsza klientka bardzo chciała mieć rodzinę.
Naprawdę bardzo.
Była w związku z mężczyzną, który nie był dla niej.
Nie był gotowy.
Nie był obecny.
Nie był zdecydowany.
Ale ona trzymała.
Bo:
– może się zmieni,
– bo już tyle czasu,
– bo strach zostać samej,
– bo przecież muszę mieć rodzinę.
Im bardziej trzymała, tym on bardziej się oddalał.
Im bardziej naciskała, tym bardziej on znikał.
Im bardziej mówiła „musimy”, tym bardziej on mówił „nie wiem”.
Czysta fizyka energii.
Moment puszczenia:
Podczas jednej z sesji miała okazję przyjrzeć się swojej relacji.
Zobaczyła, że trzyma kogoś nie z miłości, tylko ze strachu.
Że jej „muszę” jest ważniejsze niż prawda.
Że walczy z życiem zamiast je słyszeć.
Puściła.
Nie cel.
Nie marzenie o rodzinie.
Puściła nacisk.
Co zrobiło życie?
Najpierw była pustka.
Cisza.
Niepewność.
Ale nie było już oporu.
I wtedy – zupełnie naturalnie – pojawił się ktoś nowy.
Mężczyzna, przy którym nic nie trzeba było wymuszać.
Relacja, która nie bolała.
Bliskość, która nie wymagała walki.
Dziś jej życie wygląda dokładnie tak, jak kiedyś chciała.
Tylko… przyszło inną drogą.
Najtrudniejsza lekcja:
Czasem, żeby dostać to, czego chcesz,
musisz przestać próbować to wydrzeć.
Musisz przestać traktować życie jak coś, co trzeba przekonać, docisnąć, zmusić do współpracy.
Bo życie nie reaguje na presję.
Reaguje na gotowość.
Jeśli teraz stoisz w miejscu…
Może nie robisz za mało.
Może robisz za mocno.
Może zamiast kolejnego „muszę” potrzebujesz:
– oddechu,
– zaufania,
– puszczenia tego, co nie działa,
– zmiany sposobu, nie celu.
Świat nie ma przeciwko Tobie nic osobistego.
On po prostu nie współpracuje z przemocą.
Nawet tą cichą.
Nawet tą elegancką.
Nawet tą wobec samej siebie.
I powiem Ci to najprościej, jak się da:
NIE MUSISZ PCHAĆ, ŻEBY IŚĆ DO PRZODU…CZASEM WYSTARCZY PRZESTAĆ SIĘ ZAPIERAĆ.
Reszta naprawdę potrafi przyjść sama.
