Techniki radzenia sobie z presją, lękiem, przeładowaniem bodźcami
(czyli jak nie zwariować w świecie, w którym powiadomienia w telefonie mają większą władzę nad Twoim życiem niż Ty sama)
Stres jest jak ten znajomy, którego nigdy nie zapraszasz na imprezę, a który i tak zawsze się pojawia. Nie dość, że przychodzi bez zaproszenia, to jeszcze przyprowadza ze sobą ekipę: presję, lęk, niepokój i nadmiar bodźców. A Ty potem stoisz w kuchni swojego życia, próbując zdecydować czy krzyczeć, płakać, czy udawać, że nic się nie dzieje.
Tak, stres jest częścią naszego życia. Nie wyeliminujesz go całkowicie – i dobrze, bo jest nam do czegoś potrzebny. Ale możesz nauczyć się z nim rozmawiać, trzymać go na smyczy i nie pozwolić mu przejąć sterów Twojego statku. No chyba, że lubisz, gdy statek rozbija się o skały – ale coś czuję, że skoro to czytasz, to jednak wolisz płynąć w spokoju, z drinkiem kokosowym w dłoni i uśmiechem na twarzy.
Dobra, do brzegu. Pogadajmy o stresie i emocjach tak, żebyś nie tylko to przeczytała, ale faktycznie zaczęła działać.
Dlaczego w ogóle się stresujesz?
Zacznijmy od czegoś, co może Cię zaskoczyć: Twój mózg nie ewoluował do życia, które masz teraz.
On nadal żyje jak w epoce jaskiniowej. Dla niego powiadomienie z banku o opłacie za kartę i tygrys szablozębny to dokładnie ten sam poziom zagrożenia.
Kiedy mózg wykrywa problem, uruchamia tryb:
- WALCZ – czyli „kłócę się z panią w urzędzie, bo nie zgadza się PESEL”
- UCIEKAJ – „mam 78 maili, to otworzę tylko jeden i udam, że reszta nie istnieje”
- ZAMRÓŹ – „siedzę i gapię się w ścianę, bo nie wiem, od czego zacząć”
Znajome?
No właśnie.
Problem jest taki, że dziś stres nie trwa 3 minuty – jak w przypadku tygrysa – tylko permanentnie. Praca, relacje, oczekiwania, social media, tempo życia… To maraton bez linii mety.
Dlatego Twoim zadaniem nie jest „pozbyć się stresu”, tylko nauczyć się nim zarządzać. Jak menedżer – tym razem Ty wydajesz polecenia, nie stres.
Emocje – po co nam one są, skoro tylko przeszkadzają?
Jeśli kiedykolwiek pomyślałaś:
„Gdybym nie czuła tych wszystkich emocji, moje życie byłoby łatwiejsze” – mam dla Ciebie wiadomość:
Bez emocji nie podjęłabyś żadnej decyzji, nie zakochałabyś się, nie zadbałabyś o siebie i nie ruszyła z miejsca.
Emocje to komunikaty. To jak powiadomienia push od Twojego wewnętrznego systemu operacyjnego:
- Lęk mówi: „Uważaj, tu może być zagrożenie”
- Złość: „Twoje granice zostały naruszone”
- Smutek: „Straciłaś coś ważnego”
- Radość: „Robisz coś w zgodzie ze sobą”
Problem w tym, że my zazwyczaj traktujemy emocje jak spam – próbujemy je ignorować albo wciskać do folderu „później”. A potem nagle bum – emocje robią powrót w wersji premium: płacz na parkingu pod Lidlem bez powodu albo jazda na partnera o pozostawiony na stole brudny kubek.
Nie da się zarządzać tym, czego się unika. Trzeba zacząć słuchać.
Presja – wróg czy nauczyciel?
Wiesz, co jest paradoksalne?
Presja sama w sobie nie jest zła. To właśnie ona pomaga Ci:
- kończyć projekty,
- planować,
- działać.
Ale problem zaczyna się wtedy, kiedy presja przejmuje kontrolę. Kiedy żyjesz cudzymi oczekiwaniami. Kiedy „powinienem/powinnam” staje się Twoją życiową mantrą.
Gdy presja rządzi, Twoje życie wygląda mniej więcej tak:
- nie odpoczywasz, bo „jeszcze tyle do zrobienia”,
- nie bawisz się, bo „to nie produktywne”,
- nie cieszysz się sukcesem, bo „mógłby być większy”.
Brzmi znajomo?
Jeśli tak, to czas odzyskać kierownicę.
Przeładowanie bodźcami – choroba XXI wieku
Twój mózg dostaje dziś w jeden dzień tyle informacji, ile człowiek średniowiecza przez całe życie. Nic dziwnego, że padamy na twarz, nawet nic „nie robiąc”.
Bodźce atakują Cię wszędzie:
- powiadomienia w telefonie,
- reklamy,
- social media,
- porównywanie się z innymi,
- tempo pracy,
- multitasking.
Multitasking to w ogóle ściema. Badania pokazują, że mózg nie potrafi robić dwóch rzeczy naraz – on tylko przełącza się między zadaniami. To jakbyś jechał samochodem, ale co 5 sekund zmieniał pas. No fajnie, ale meta jakoś nie chce się zbliżać.
OK, a teraz crème de la crème: techniki
1. Oddychanie 4-7-8
(serio, zaufaj – działa lepiej niż 87% twoich dotychczasowych kryzysowych strategii)
- wdech 4 sekundy
- zatrzymanie 7 sekund
- wydech 8 sekund
Powtarzasz kilka razy. Twoje ciało dostaje info: „Nie goni mnie tygrys, chilluję.”
Mózg wierzy i się uspokaja. Proste? Banalnie. Skuteczne? Turbo.
2. Nazwij emocję
Zamiast „czuję się źle”, powiedz:
- „czuję lęk”
- „czuję presję”
- „czuję zmęczenie”
Nazwanie emocji obniża jej intensywność nawet o 50%. To jakbyś zapalił światło w ciemnym pokoju – nagle widzisz, że potwór w kącie to tylko sweter.
3. Dziennik emocji
Nie musisz pisać poematów. Wystarczy 3 zdania:
- co czuję
- dlaczego
- czego potrzebuję
Przykład:
„Czuję niepokój, bo mam dużo pracy. Potrzebuję planu i przerwy.”
Świadomość = kontrola.
4. Odłącz się od świata (czyt. detoks bodźców)
- 1 godzina bez telefonu dziennie
- jeden dzień bez social mediów w tygodniu
- brak ekranu na godzinę przed snem
Twoje neurony będą Ci wdzięczne.
5. Technika STOP
S – Stop – zatrzymaj się
T – Take a breath – oddychaj
O – Observe – zaobserwuj, co czujesz
P – Proceed – działaj świadomie
To autopilot, który przywraca sterowanie Tobie.
6. Ruch
Nie musisz biegać maratonów. Wystarczy spacer, rower, joga. Ciało to fabryka Twoich emocji. Jak się nie ruszasz, to wszystko w nim stoi – jak woda w stawie. A wiesz, co się dzieje ze stojącą wodą… No właśnie.
7. Granice
To nie jest egoizm. To higiena psychiczna.
Masz prawo powiedzieć:
- „nie teraz”
- „nie chcę”
- „to dla mnie za dużo”
Jeśli Ty nie pilnujesz swoich granic, ktoś inny zawsze je przekroczy.
A teraz najważniejsze…
Stres i emocje nie są Twoimi wrogami. Są przewodnikami. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ich nie słuchasz. Kiedy uciekasz, zamiast rozmawiać. Kiedy dusisz w sobie, zamiast oddychać.
Twoje emocje to Twój system nawigacji życiowej. Naucz się go czytać, a zaczniesz podejmować lepsze decyzje, mieć więcej spokoju, pewności siebie i energii.
Nie potrzebujesz nowego życia. Potrzebujesz nowego sposobu reagowania na to, co już masz.
Podsumowanie dla zapracowanych (czyli jeśli scrollujesz i udajesz, że czytasz):
- stres nie jest zły – brak kontroli nad nim jest zły
- emocje to komunikaty, nie wróg
- presja może pomagać, jeśli Ty ją kontrolujesz
- bodźce trzeba filtrować, nie połykać jak popcorn
- techniki działają tylko wtedy, gdy z nich korzystasz
Jeśli czujesz, że stres zaczyna prowadzić Twój wehikuł życia, pamiętaj:
możesz usiąść za kierownicę zawsze, kiedy chcesz.
A jeśli chcesz się nauczyć prowadzić płynniej, spokojniej i bez niepotrzebnych wycieczek w przepaść – coaching jest jak kurs jazdy, którego nikt nie miał w szkole.
Twoje życie naprawdę może być lżejsze. Nie idealne – ale lżejsze. A to już ogromna różnica.
